Najważniejsze #informacje ze świata mediów

Browse By

Sportlight Extra #50

Pięćdziesiąte wydanie. Powinno być coś specjalnego, powinien jakiś frajerwerek w powietrze polecieć, powinienem swój ryj pokazać, ale nic z tych rzeczy! Zrobię rzecz popularną w internecie, ale podzielę to na dwie części po 25! Zapraszam po więcej!

No więc po tym clickbaitowym wstępie czas tutaj coś napisać! Napiszę 25 powodów, dlaczego powinno się czytać Sportlight i 25 faktów o Sportlighcie. Podzieliłem to na pół, bo nie ma 50 faktów ani 50 powodów. No chyba, że zgłosiłbym się do majstrów tego świata!

25 POWODÓW, DLACZEGO POWINIENEŚ CZYTAĆ SPORTLIGHT:

  1. Bo jest rzetelny
  2. Bo nie kłamie.

    A teraz po tej papce…

  3. Bo nigdy nie trwa 90 minut, gdzie są trzy materiały i goście, gadający trzy po trzy, z Tomkiem Hajto włącznie!
  4. Bo Arsenal.  A tak na poważnie: bo nie podlega presji odgórnej.
  5. Bo jest za dużo formatów bez urozmaicenia rozrywkowego, a tutaj i pośmiejesz się i popłaczesz!

    Z tym ostatnim możesz tylko, gdy piszę o twoim ulubionym klubie w najgorszych słowach. Zdarza się.

  6. Bo Manchester United. Na poważnie: nie pokazuję rzeczy wyssanych z palca.
  7. Bo nigdy nie gadam o polityce.
  8. Bo propaganda każdego kibica jest propagandą każdego kibica!
  9. Bo śmiech to zdrowie!
  10. Bo 10/10 to za mało, aby ocenić ten magazyn!
  11. Bo robię magazyn z własnej pasji, a nie z tego, że muszę to robić.
  12. Bo nie lubię siatkówki. Klubowej.
  13. Ponieważ gadam dużo o piłce nożnej, a o innych dyscyplinach wspominam przy okazji!

    I tak, jestem za wprowadzeniem sędziów telewizyjnych do futbolu!

  14. Ponieważ jest tańszy niż gazety pokroju Faktu, Superaka, Gazety Polskiej, Wyborczej – kosztuje mnie tylko zużycie prądu elektrycznego, a Was czas spędzony, czyli nic!
  15. Ponieważ lubię wyrażać opinię o sporcie.
  16. Ponieważ ładowanie strony zajmuje mniej czasu, niż wyjście do toalety podczas przerwy reklamowej!
  17. Ponieważ Anglia, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Rosja, Australia, Japonia czy tam Chiny nie mają takiego formatu, a jakby miały – to musiałyby poprosić mnie o kopyrajt. Chiny szczególnie, bo tam jeszcze cenzura jest.
  18. Ponieważ nie organizuję konkursów ani tzw. giveaway’ów, gdzie mogę oddać nieużywane rzeczy, albo używane, aby nie zagracały mi szafki!

    A tak na poważnie, popieram inicjatywy giveaway’owe. Konkursy też. Tylko muszę znaleźć sponsora…

  19. Ponieważ Polska ma 8 poziomów rozgrywkowych (w porywach 9), a w Anglii masz większą pastelę barw, bo jest ich około 24, z czego transmisje w TV, nawet skrótowo, są z ośmiu.
  20. Ponieważ nie tworzę (jeszcze) na YT. A jakbym zaczął tworzyć, to i tak nikt by mnie nie zauważył.
  21. Ponieważ egzemplarze Przeglądu Sportowego schodzą jak ciepłe bułeczki, a Sportlight masz w tym samym miejscu i nigdy się nie skończy!

    No chyba, że zakończę tworzenie, bo jakiś większy gracz zaprosi mnie do współpracy. Pozdrawiam Was, wielcy gracze!

  22. Ponieważ z Przemkiem (przemekp) tworzymy Sportlight LIVE, czyli tekstówki na żywo z meczów reprezentacji w nogę, czasem się zdarza, że zahaczamy o inne dyscypliny! Nigdy nie ma nudy, no chyba, że dostajemy w tyłek, a to się nie zdarza ostatnio.
  23. Ponieważ mam konto na Twitterze @rafal016, gdzie też zdarza się, że coś komentuję ze sportu. I tak, 140 znaków mi starczy!
  24. Ponieważ polscy hokeiści nie awansują do Elity, bo pokonanie Kazachstanu, który nie ma gór albo Magyaroszagu to być duży problem dla Polska! My walczyć o utrzymanie co rok, my nie dostać się do Elita, bo my dostać kilka meczów po 8:0 od USA/Kanada/Rosja/Białoruś i my zwinąć się po jeden sezon!
  25. Ponieważ czekam cały czas na komentarze pod wpisem, a doczekałem się tylko komentarzy pod wydaniami LIVE!

A teraz…

25 FAKTÓW O MAGAZYNIE  SPORTLIGHT I MNIE

  1. Czas tworzenia zależy od weny – gdy jej nie mam, potrafię pisać nawet kilka dni, gdy ją mam – piszę w nawet 60 minut! Mam prawie 20 lat, masa nauki przed maturą (technikum), ale się staram!
  2. Sportlight nie miał być Sportlightem – mial być „Sportem na Lajcie” i miał zginąć śmiercią naturalną przed zmianą tvpolsat.light w omediach.info. Koniec końców, w styczniu 2014 zdecydowałem się na nazwę Sportlight. Unikalna. Do dziś.
  3. Nie kontynuuję cyklu „Z przewrotki”, gdyż bramki z przewrotki stanowią niski odsetek takich uderzeń w jednym sezonie ligowym! Drugi powód: osoba, która to tworzyła, zaprzestała tworzenia po jednym odcinku. Liczyłem na więcej. Ale jakby powstało więcej, to zapewne byśmy się nie spotkali!
  4. Piszę Sportlight dzięki środkom abonamentowym…co?! Nie, nie dostaję za jeden magazyn hajsu! Piszę je z pasji, nie dla kasy. Bo kasa w życiu nie jest najważniejsza. No dobra, w jakimś stopniu jest, ale tylko dlatego, aby nie wylądować pod mostem.
  5. Czytam każde wydanie, a ten co pisze, jest niezły!

    Tak, czytam własne wypociny. Ale przed publikacją. I nie, nie jestem niezły.

  6. Nie zaopatruję wydań w treści audiowizualne, ponieważ YT, z którego bym brał jakieś bramki albo jakieś nagrania czy coś, kasuje je ze względu na prawa autorskie. Trzeba Wam było tego prawa…
  7. Wydaję go teoretycznie co siedem dni, ale czasem zdarza się, że wychodzi po 6 dniach, albo po 8!
  8.  Nie lubię oglądać długich filmów tasiemcowych, patrz Titanic, Przeminęło z wiatrem oraz Czasem słońce, czasem deszcz! Tego ostatniego szczególnie nie polecam, bo to jest z Bollywoodu, a więc masa tańca, masa śpiewu, na noc sylwestrową w sam raz!

    Wiem, ze sportem to nie miało za dużego związku, choć taniec to jest sport. Nieolimpijski.

  9. Nie, ostatni fakt nie jest spowodowany posiadaniem Internet Explorera! Mam go, ale nie korzystam. Piszę z Opery, a ostatnie  kilkaset wydań powstało z Firefoksa. Niestety Firefox stracił na stabilności, więc stracił moje zaufanie. Wiem, polecacie Chrome!
  10. Sportlight to format unikalny, niewzorowany na żadnym innym w internecie. No chyba, że gdzieś widzieliście podobny w internecie, to mi podlinkujcie.
  11. Nie poruszam tematu siatkówki zbyt często, ponieważ nie lubię oglądać siatkówki klubowej. Polsat Sport pokazuje tego od groma, ale zdecydowałem się, że ze względu na moją dobrą wiedzę o siatkówce ale i niestety na brak wiedzy o klubach oraz brakiem przywiązania do żadnego z nich nie będę pisał o siatkówce.
  12. Nie poruszam też tematu koszykówki w całych wydaniach. Tu akurat ze względu na dość zawiłe zasady, które można zrozumieć, ale czasem w oglądaniu jest ona nudna i długa. Euroligę czasem oglądam!
  13. Nie poruszam również tematu hokeja. Tu powód jest nie przez zasady, ale braku klubu na Dolnym Śląsku grającego w hokeja. Może też i przez dość słabą popularność hokeja w Polsce. Albo w moim rejonie. NHL oglądam, Puchar Stanley’a szczególnie!
  14. Nie dostałem nigdy w ryj za słowo o futbolu w tym magazynie mimo tego, że wiele razy poruszałem futbol!
  15. Moje ulubione kluby to: Bayern Monachium (nie przez Lewego, przez Ribery’ego, Kahna, Makaaya!), Real Madryt (nie przez Ronaldo, a przez samą klasę drużyny!), Manchester United (akurat tu dzięki Ronaldo, ale też przez Giggsa, Rooneya, Beckhama i van der Sara!), Ajax Amsterdam (przez liczne transmisje w Polsacie Sport, dzięki czemu lubię ten klub, nie przez Milika i jego bujne życie w tym klubie!).  Z mniejszych zespołów West Bromwich Albion, Hull City, Slavia Praga (to większy, ale regionalnie mniejszy!), Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Do innych klubów w większej części staram się być neutralny, czyli nie zrzędzę oraz nie robię „hyc hyc obrót hyc” (taka emotikona na GG <radocha> !), jak coś się dzieje źle dla nich!

    Ale jak walczą o mistrza, to już temat na inne wydanie!

  16. W sporcie reprezentacyjnym ulubione reprezentacje to Francja, Hiszpania, Polska (a jak!), WKS, Anglia (wiem, że są słabi!), Islandia (U!) oraz te małe reprezentacje, które teoretycznie są słabsze, ale jednak pokazują, że na coś je stać, patrz Malta, a także San Marino, Kosowo, Luksemburg!
  17. O nie nie, preferencji politycznych nie ujawnię! Sportlight ma być niezależny politycznie, a nie, że zaraz dostanę komentarze: „ty zasrany lewaku” albo „ty pisiorze, obyś zdechł!”. Cytowałem.
  18. Jestem w stanie oglądać mecze o 23 i pisać dla Was, co widziałem – popatrzcie na wydania z półfinałów MŚ Brazylia 2014! Mam niemal komfortowe warunki.
  19. Sportlight nie jest formatem idealnym. Tak naprawdę miałem w każdym wydaniu poruszać trzy tematy, aby nadać dynamikę, ostatecznie wychodzi na to, że tworzę format z jednym tematem, który rozciągam na trzy segmenty.
  20. Gdy nie mam weny, szukam tematu w internecie. Poważnie. Wena nie jest czymś stałym, że ją masz cały czas, wena pojawia się, gdy masz bzika na punkcie czegoś i koniecznie chcesz to poruszyć. A jak nie masz weny i coś cię nudzi, to albo wywalasz komputer przez okno sprawdzając, czy nie pobije rekordu Planicy Stocha, albo otwierasz Google/portale o sporcie. I KONIECZNIE uważasz na clickbaity.
  21. Nigdy nie posunąłem się do clickbaitów. Ale jeżeli je tak uwielbiacie, to polecam fanpejdże znanych sportowych portali, które na FyBy piszą „SZOK! To tak naprawdę jest powodem kontuzji Lewandowskiego!” po czym wchodzisz, a tam okazuje się, że Lewy…ma rzeczywiście wybity bark, albo „SENSACJA! Polak strzelił hat-tricka w klasyku!”, po czym okazuje się, że… ty wchodzisz z nadzieją, że to Lewy, a tu Wilczek w derbach Kopenhagi!
  22. U mnie na osiedlu gra klub w 8 Lidze Mistrzów! Poważnie, choć się starają, to nie chcą wyjść do siódmej ligi, a ja, choć się staram, nie pojawiam się na żadnym meczu. A mam plan, aby jedno z wydań było właśnie poświęcone mojemu osiedlowemu klubowi z elitarnej ligi!
  23. Fakt numer 23 jest taki, że zawsze piszę na komputerze całe wydania, a czasem zdarzyło mi się, że napisałem część na smartfonie. Mało komfortowe, bo z jednej strony przełączanie między kartami nie jest zbyt wygodne, ale z drugiej strony nie trzeba cały czas siedzieć w tej samej pozycji!
  24. Nie mam fanklubu. Ale po co mi fanklub albo jakieś grupy na Fejsbuniu – jeszcze ustawkę na A4 by zrobili i byłaby drama jak stąd do najciemniejszych otchłani internetu!
  25. Jeżeli kiedyś dobiję TU do setki, a w głównym do 250, to zadam specjalnie dla Was pytania Zbigniewowi Bońkowi albo jakiejś wielkiej legendzie futbolu. Mam marzenia! To też FAKT!

I tym akcentem kończę – napisany z weną! – 50 magazyn Extra. Dziękuję Ci, Weno, że łaskawie się pojawiłaś! Dziękuję Wam, że dotarliście do tego momentu i za bycie przez te 49 wydań i to 50, liczę, że w przyszłym roku dobijemy do setki! Do zobaczenia w następnym, trzymajcie się!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestPrint this pageEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *