Najważniejsze #informacje ze świata mediów

Browse By

Sportlight Extra #55

Piłko ręczna i siatkówko – dokąd zmierzacie? Obie dyscypliny chyba wyszły w Polsce z założenia, że skoro piłka nożna reprezentacyjna wróciła na szczyt, to one są już niepotrzebni! W 55. magazynie, gdzie czasem dostaję w ryj, o sytuacji zeszłosezonowej w ręcznej i siatce.

A sytuacja z ręczną właściwie jest nieciekawa od momentu, kiedy to rozpoczęliśmy się kwalifikować do Mistrzostw Europy, które już w styczniu przyszłego roku w Chorwacji. W grupie mieliśmy Białoruś, Serbię i muszącą przebrnąć przedkwalifikacje Rumunię.  Na dzień dobry  w listopadzie przegraliśmy z Serbią 5 bramkami, bo 32:37, w tym meczu grali seniorzy jak i juniorzy. Mecz drugi pokazał, że jesteśmy w większym dołku, niż to było przewidywane! Tak, przegraliśmy z Rumunią 29:23, tak, z drużyną z przedkwalifikacji. To był moment totalnego upokorzenia polskiej piłki ręcznej, choć chwilę potem były Mistrzostwa Świata, gdzie też się upokorzyliśmy i zdobyliśmy JAKŻE EKSKLUZYWNY Puchar Prezydenta IHF! Szkoda, że on jest za zdobycie 17. miejsca.  Do eliminacji wróciliśmy w maju,  4 i 7 rozegraliśmy spotkania z Białorusią, pierwszy u nich. I w tym pierwszym było z początku nawet dobrze, bo do przerwy przegrywaliśmy tylko pięcioma bramkami, jednak początek drugiej połowy zweryfikował nasze możliwości i pokazał, że mamy żadne. Trener Dujszebajew krzyczał, a my nic nie zrobiliśmy, przegraliśmy z nimi 32:23. I właściwie tym meczem zaprzepaściliśmy swoje szanse na awans na Mistrzostwa Europy, do skrzyni schowaliśmy je po meczu u nas, który, co prawda, zremisowaliśmy po 27 (do przerwy przegrana 13:15), ale to było dzięki powrotowi seniorów Bieleckiego i Jureckiego. Trener Dujszebajew po tym dwumeczu stracił stołek, to jednocześnie pokazało, że trener klubowy nie musi być wzorowym trenerem reprezentacyjnym! O tym świadczą słabe wyniki Dujszebajewa z Węgrami swojego czasu. Nowym trenerem Polaków został trener drugiego klubu w polskiej lidze, czyli Wisły Płock, Piotr Przybecki. On na dwumecz pożegnalny zaangażował młodą reprezentację, praca na treningach była na pewno bardziej wycieńczająca.  Nadziei, że była, nie dał turniej towarzyski w Elverum, w którym trzy razy polegliśmy, najdotkliwiej 22:41 z Norwegią, ale porażki zawsze czegoś uczą. O tym świadczy remis z Serbami po 34 na ich gorącym gruncie, byśmy wygrali ten mecz, gdyby nie dwie bramki stracone w przeciągu dwóch minut. Byłoby 34:32. Ostatni mecz zagraliśmy z Rumunami, to był przełom, po pierwszej połowie prowadziliśmy sześcioma bramkami 19:13, druga połowa była jednak dramatem, zagraliśmy niezwykle słabo i (tak tak!) po zawale serca w końcówce wygraliśmy mecz z Rumunami 32:31 po golu Chrapkowskiego a więc wróciła stara (młoda!) dobra reprezentacja! I co z tego, że w grupie mieliśmy 4 pkt i ostatnie miejsce, bo bilans bezpośredni gorszy z Rumunami, tak jednak to pokazało, że odmłodzenie reprezentacji i opracowanie schematów gier pomaga! Na Mistrzostwa Europy nie jedziemy, ale liczę, że mimo tego trener Przybecki będzie chciał zaprosić ich na zgrupowanie w styczniu, aby sobie pograć i rozegrać mecze towarzyskie tak, żeby ich praca nie poszła na marne. Reprezentacja Przybeckiego, a ta Dujszebajewa to duża różnica!

No dobra, ale tymczasem w ostatni weekend zakończyliśmy udział w Lidze Światowej po porażce 1:3 z USA! Mamy nowego trenera, Ferdinando de Giorgiego, o którym w jednym ze Sportlightów kilka miesięcy temu pisałem. Ale po kolei z tą edycją Ligi Światowej. 9 spotkań, trzy tygodnie, 5 drużyn + Brazylia jako gospodarz awansują do Final Six. Pierwszy turniej rozegraliśmy we Włoszech, pierwszy mecz i już truskawka na torcie z Brazylią! Mecz zacięty, bo pierwszy set wygraliśmy łatwo do 20, a potem do takiego samego wyniku przegraliśmy set drugi, set trzeci do 19, potem uwierzyliśmy w możliwości i wygraliśmy kolejny set do 22, a tie-break to była prawdziwa miazga i wygrana do 8! 2:3, 2 pkt to nie był najlepszy start. Następnego dnia graliśmy z gospodarzami, pierwszy set przegrany, ale trzy kolejne pokazały naszą dominację i wygraliśmy 1:3, co pokazało potem, że Włosi są najsłabsi w tej edycji FIVB World League, o czym świadczy ich spadek do drugiej dywizji (co pewnie się nie stanie, bo FIVB już myśli, co zrobić, aby Włochów utrzymać – układy, układziki!). W ostatnim meczu z Iranem pierwszy set wygraliśmy do 18, ale trzy kolejne pokazały, że wszystkie siły wywaliliśmy na dwa pierwsze mecze. Przegraliśmy je 2x do 23 i raz do 22. Tak, to była miazga. Drugi turniej graliśmy w Warnie, tym razem pojedynek z gospodarzem był tym pierwszym. I w pierwszym secie było słabo, bo przegraliśmy do 16, potem się otrząsnęliśmy i wygraliśmy dwa kolejne do 20 i 19, czwarty przegraliśmy do 23, a w tie-breaku stoczyliśmy batalię punkt za punkt, ostatecznie przegranej do 14. 1 pkt poszedł na nasze konto. Dzień później graliśmy z Brazylią, oni wygrali z nami dwa pierwsze sety, my skorzystaliśmy z ich zmęczenia i wygraliśmy trzeci set, ale koniec końców i tak oni wygrali czwartą partię do 19.  A w niedzielę graliśmy z Kanadą, drużyną nienajlepszą, ale ze Stefanem! I wygraliśmy ten mecz 3:1, ale walczyliśmy dużo razy punkt za punkt, szczególnie w secie drugim wygranym do 25. Ostatni turniej był w Polsce, w Spodku i Atlas Arenie, jak w Polsce, to powinniśmy wygrać wszystko! Nasz bilans W-L to było 3:3. Tak więc w Spodku graliśmy z Rosją. I długo owijać w bawełnę nie będę, polegliśmy do jaja, w każdym secie ich goniliśmy, kompletnie nic nie grało za bardzo. Ale za to w Atlas Arenie potrafiliśmy wygrać! Z jednym z najsłabszych, z Iranem, do jaja, chwila radości dla kibiców!  Chwila, bo po tej chwili wróciliśmy do szarej rzeczywistości, którą opisałem na początku! Tak, przegraliśmy z USA, choć pierwszy set wygraliśmy 31:29, tak w kolejnych partiach USA nas zdominowało, szczególnie w drugiej i czwartej, bo w trzeciej jako tako kontakt nawiązaliśmy i przegraliśmy go po przewagach. Także takie morowe nastroje nastąpiły po tym meczu. Bilans w tegorocznej Lidze Światowej to 4-5, z czego jedna wygrana 3:2 i jedna porażka 2:3. W ogólnym rozrachunku zajęliśmy ósmą lokatę, a do Final Six awansowała oprócz Brazylii fenomenalna Francja (bilans 8-1), Serbia, Rosja, Kanada i USA, które nas skopało! Aha, Belgia nas wyprzedziła! Wiele ludzi teraz mówi, że gdybyśmy nie zwolnili Antigi, to mielibyśmy teraz Final Six. I to jest całkiem możliwe, ale Stefan ogólnie po tym Mistrzostwie Świata osiadł na laurach i właściwie nic nie osiągaliśmy. Ta reprezentacja dopiero się buduje, celem jej są Mistrzostwa Europy, które już na przełomie sierpnia i września w Polsce! I obyśmy wtedy grali jak natchnieni, no bo chyba chcemy zdobyć mistrzostwo, nie?

I tym średnio pozytywnym akcentem dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że będziecie ze mną następnym razem, jak chcecie – komentujcie, ja tu wrócę już niedługo, na pewno nie za miesiąc! Trzymajcie się i na razie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestPrint this pageEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *