Najważniejsze #informacje ze świata mediów

Browse By

Sportlight #207

Kiedyś do mojej dzielnicy we Wrocławiu dojeżdżał autobus nocny 207, obecnie 245 po reformie – dzięki, MPK! W każdym razie, jesteśmy we Wrocławiu, bo przyszedł czas podsumowania World Games w 207. magazynie, gdzie pierwszy raz w te wakacje przeniesiemy się w świat sportów nietypowych!

Ogólnikowo, jeżeli nie chcecie się w to gruntownie zagłębiać, impreza ruszyła 21 lipca, trwała do niedzieli 30 lipca, czyli 10 dni. Wystąpiło wiele reprezentacji, w tym reprezentacja Polski, czyli gospodarze. Oprócz sportów nieolimpijskich na World Games nie zabrakło także tzw. sportów na zaproszenie, w których Polacy odnieśli wielki sukces. Wśród tych sportów był wasz ulubiony żużel,  ale też wioślarstwo halowe (ergometry), futbol amerykański (gdzie dostaliśmy ostro w dupę w 1szym meczu, a w drugim nawiązaliśmy walkę z USA!), a także kickboxing, gdzie zdobyliśmy parę medali. W tych właśnie zajęliśmy 2 miejsce, zdobywając 4 złote, 4 srebrne i 2 brązowe, 10, a więc najwięcej medali wśród wszystkich krajów…ale Ukraina zdobyła 5 złotych i dwa brązowe, więc była pierwsza, ot co! W tej generalce zdobyliśmy 20 medali, 5 złotych, 6 srebrnych i 9 brązowych, zajęliśmy 13 miejsce, co jest dużo lepszym wynikiem od naszych osiągnięć na normalnych Igrzyskach! Razem zdobyliśmy 30 medali, co jest dużo lepszym wynikiem niż na poprzednich takich nieolimpiadach. Klasyfikację, jak to bywa również na normalnych Igrzyskach, wygrała Rosja, zdobywając w sumie 63 medale, 28 złotych, 21 srebrnych i 14 brązowych, Niemcy i Włosi zdobyli po 42, ale Niemcy byli drudzy, bo zdobyli 18 złotych, a Włosi dwa mniej.

Gdzie Polska sobie radziła najsłabiej? Myślę, że to były sporty drużynowe (omijam z daleka żużel!) w tych dyscyplinach nietypowych, serio. Obejrzałem zawody w ultimate frisbee, dyscyplina, która mnie wciągnęła i najbardziej się podobała ze wszystkich, które obejrzałem na tych igrzyskach. Ta pasja, ta waleczność o talerz, rzucanie się na trawę na Polach Marsowych, łapanie, rzucanie, wyrzucanie talerza pod różnymi trajektoriami – to potrafi wciągnąć! Polska drużyna z takim dość średnim doświadczeniem stawiła dzielnie czoła byłym wicemistrzom World Games, Australijczykom, przegraliśmy mecz 13:8, ale w pewnym momencie walka była bardzo wyrównana, podobnie z Japończykami, z którymi przegraliśmy tym samym stosunkiem. Na pewno Polska się gubiła w wielu akcjach i nie potrafiła odnaleźć się w otoczeniu przez paru zawodników. Mam wrażenie, że te kilkuletnie przygotowania raz, że nie poszły na marne, ale dwa, że nie zostały z lekka dopracowane. Inna dyscyplina. Lacrosse. Właściwie tutaj nie mam prawa się dziwić – opisywałem Wam jakieś parę lat temu tutaj tę dyscyplinę i z klubów grających w Polsce są dwa w Warszawie i jeden w jakimś innym mieście, doświadczenia zabrakło, stąd wszystkie mecze przegrane miażdżącą przewagą.  Podobnie korfball, też wszystkie mecze przegrane, ale tu miałem lekką przewagę, że widziałem tę dyscyplinę w praktyce, gdy u mnie w szkole prezentowano niektóre dyscypliny. Serio, wrzucić taką piłkę podobną z lekka do nożnej, z lekka do ręcznej do takiego kubła bez dna, bez tablicy, to trudne zadanie, dlatego tutaj powody porażki rozumiem.  Unihokej – miazga od Finów i Czechów. No ludzie, przecież w wielu szkolach gra się w unihokej, przygotowanie do gry na pewno mogło być lepsze. Ale stawić czoła potęgom światowym to faktycznie duże wyzwanie. A! I jeszcze piłka ręczna plażowa. Polki ostatnio zostały wicemistrzyniami Europy, a w turnieju niestety tej klasy nie zaprezentowały. No ale piąte miejsce zajęły, także szacun! Ta dyscyplina również mnie się spodobała, szczególnie swoją widowiskowością, te rzuty z półobrotu, akrobacje, taka trochę reprezentacja Japonii z MŚ w normalnej ręcznej! Ale naprawdę, fajna, przyjemna dla oka dyscyplina. W sam raz na trzydziestostopniowy upał! Gdzie radziliśmy sobie najlepiej? Sporty walki, kickboxing, boks tajski, jujitsu, sumo, w karate również pokazaliśmy, że jeżeli ktoś nam podskoczy, to go zdzielimy niczym Jackie Chan, huadzia!

Skłoniłem się też nad tym, aby tutaj napisać, które dyscypliny mnie się spodobały. Było wśród nich ratownictwo wodne na Wejherowskiej. Przez tę tajemniczą nazwę przeleciało mi w głowie tysiąc myśli m.in. myśl, że na środku basenu będzie topielec i trzeba będzie go uratować! Okazało się, że chodzi o coś zupełnie innego. Chodziło o holowanie ratowników, ratowanie manekinów, przenoszenie noszy, ratowanie innych, czasem przepływając pod wodą część dystansu. To sprawiło, że ta dyscyplina pokazała piękno rywalizacji, szybkość i precyzję, jaką wymagało się tam od zawodników. Polacy zdobyli 2 srebrne u panów – dwie sztafety, jeden srebrny u pań – Alicja Tchórz na 200m z przeszkodami i brąz sztafeta pań ratownicza 4×50. Tylko wiecie co. Nie mogę pojąć, z jakiej paki Polsat wpakował taką dyscyplinę do Polsatu Sport Fight! Tu jest jakaś walka? Chyba sportowa zdrowa rywalizacja i walka o triumf, a nie gra w naparzankę! Ale widziałem jakąś tam część w Polsacie Sport, ale chyba z poślizgu. Dalej. Bule pod Halą Stulecia. Petanka, wybijanie innych bul. To się przyjemnie oglądało, to zdobywanie punktów, było też tak, że nie można było wybić czarnych bul, a można było wybić tylko białą i dostawało się 3 pkt. Jak się czarną wybiło i białą, 1 pkt, jak czarną albo rzut nie trafiony 0.  Jeden sędzia pokazał Belgom, że mają 3 pkt, a mieli 0! O, taki fajny myk! Wrotkarstwo szybkie w naszym Parku Tysiąclecia. Na torze było to bardzo widowiskowe, przy dużych prędkościach potrafili się nawzajem wyprzedzać, wytrącać, dochodziło też to wielu spektakularnych upadków! Natomiast przerażają mnie wyniki polskich reprezentantek i reprezentantów. Oni swoje biegi eliminacyjne kończyli na ostatnich miejscach, tracąc blisko 2-5 sekund do grupki najlepszych wrotkarzy. Były tam też łyżwiarki szybkie, które wiedzą poniekąd, z czym to się je, ale mam wrażenie, że nie poświęciły na trening zbyt wiele czasu, stąd taka kompromitacja. Moim zdaniem można było lepiej. Można było wziąć trenerów od łyżw szybkich. I byłoby wszystko znacznie lepiej rozegrane, może nawet byłby finał.  Trójbój siłowy. Jakim koksem trzeba być, żeby na ławeczce wycisnąć ponad 400 kilo? Jakim koksem trzeba być, żeby to podnieść w kucnięciu i wytrzymać 3 sekundy? Trzeba naprawdę raz, że siedzieć na siłowni 24/7, dwa, że brać normalne odżywki, a nie jakieś sztuczne szajsy, a trzy, trzeba wytrzymywać. I to się liczy. Ci ludzie zasługują na order co najmniej, a ta konkurencja powinna być włączona na Igrzyska Olimpijskie, bo ten kilkusekundowy wysiłek jest dowodem na to, że można być strongmanem nie przeciągając ciężarówki czy nie nosząc opony od monster trucka!

Natomiast Marian Kmita, szef sportu w Polsacie powiedział w chyba przedostatnim studiu The World Games w Polsacie Sport, że logistycznie impreza była dość słabo rozplanowana i jest tym zawiedziony, że często dostawali rano dnia następnego dopiero informację, gdzie będą jechać i realizować transmisję. To wyjaśnia między innymi, dlaczego nie było transmisji z przeciągania liny, sportów powietrznych i często transmisje były opóźniane. Również było narzekanie na niską frekwencję na trybunach. A czy ktoś powiedział, że na niepopularnych nieolimpijskich dyscyplinach będzie dużo ludzi? Od tego są właśnie igrzyska sportów nieolimpijskich, na nich często frekwencja na zawodach jest niska i to jest kwestia popularności. Impreza była świetnie reklamowana, niektóre dyscypliny miały dużo kibiców, niektóre mniej. Miasto było dobrze zorganizowane w związku z tym przedsięwzięciem i tego nie można zarzucić. Konia z rzędem temu, kto wierzył, że na World Games we Wrocławiu będą trybuny na każdej dyscyplinie zapełnione do ostatniego krzesełka. Ja takim optymistą nie byłem. Niemniej, impreza jakiś sukces odniosła, bo Polacy zdobyli najwięcej medali w historii, miasto dobrze zorganizowało imprezę, była strefa kibica, ciekawe jak tam oglądalność w Polsatach, tego pewnie na dniach się dowiemy, może nie była najwyższa, może najwyższa była podczas żużla, ale moim zdaniem, Polsat zdał taki wstępny egzamin, jakby mieli w przyszłości realizować transmisje z Igrzysk Olimpijskich albo przeprowadzać relacje zamiast TVP dla Polski. Narzekajmy na te logistyczne kwestie (dyscypliny takie jak ratownictwo wodne w Polsacie Sport Fight!), ale realizacyjnie był miodzio.

I tym akcentem dzięki za przeczytanie 207. magazynu – i że jeszcze chce mi się pisać do Was! Sorry, że ostatnio zamiast w soboty/niedziele ujawniają się kolejne epizody w tygodniu, ale rozumiecie – wakacje! Zapraszam do wyrażania opinii o World Games w komentarzach i na kolejne moje wypociny, które ukażą się w niedalekiej przyszłości! Do zobaczenia!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestPrint this pageEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *