Najważniejsze #informacje ze świata mediów

Browse By

Sportlight #208

Czempions Liga, Czempions Liga…w tym sezonie nie dla Legii! Wiem, totalnie się nie rymuje. Ale to nie ma sensu, bo i tak wiadomo, o co biega! Lech i Arka pożegnały się z Ligą Europy, a w drugiej rundzie Jaga…no, też się pożegnała. Dlaczego polski futbol wraca do otchłani ciemności? O tym w 208. magazynie, gdzie Legia w Lidze Mistrzów zdarza się raz na dwadzieścia lat!

Legia Warszawa swoje wojaże ku Lidze Mistrzów rozpoczęła w Finlandii, w Mariehamn, gdzie Mistrzowie Polski grali z Mistrzami Finlandii. Finowie nie mieli zespołu w Lidze Mistrzów od 19 lat, co jest podobnym rekordem do nas, do niedawna. W pierwszym meczu Legia rozniosła ich u nich już w pierwszej połowie wynikiem 0:3, a w meczu w Warszawie na Ł3 zmiotła ich z powierzchni planety wynikiem 6:0, więc w dwumeczu mogli odtańczyć taniec zwycięstwa wynikiem 9:0! Losujący UEFA skierowali w trzeciej rundzie ku sobie drogi Legii i FC Astany, gdzie pierwszy mecz rozegraliśmy na stadionie pośrodku stepów. I miał to być kolorowy mecz dla Legii, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała poziom prezentowany przez Wojskowych. Poziom ten był dość niski, co pozwoliło na trafienie w 36′ Kabanandze, a w 45′ Mayewskiemu. Legia do pauzy przegrywała 2:0, po przerwie zdołali wykrzesać siły i skierować piłkę do Sadiku, który zmniejszył rozmiar do 2:1, była nadzieja, ale nadzieję zniszczył Twumasi w czwartej minucie doliczonego czasu, co sprawiło, że Astana triumfowała u siebie 3:1. Ponownie na Łazienkowskiej kolejny mecz, wraz ze spektakularną oprawą! Legia zdołała jednak strzelić tylko jedną bramkę, był to Czerwiński w 79′, bo na resztę zabrakło siły i szczęścia. Legia takim sposobem spadła do eliminacji Ligi Europy, a w czwartej rundzie zmierzy się w Tyraspolu z tamtejszym Szeryfem! I nie, nie chodzi o szeryfa z rewolwerami, tylko o taki zespół!

No dobra, ale też były zespoły w Lidze Europy, które dzielnie wojowały od pierwszej lub dalszych rund. Od pierwszej rundy rękawicę podejmował wicemistrz i trzecia drużyna kraju, czyli Jagiellonia i Lech. Jagiellonia w pierwszej rundzie trafiła na gruzińskie Dinamo Batumi, pierwszy mecz rozegraliśmy u nich, ale na stadionie w Kutaisi, który spełnia normy UEFA.  Jaga w pierwszej połowie nie nie była bezradna, ale to dopiero w drugiej, w 49′ Cillian Sheridan pokonał golkipera rywali i było 0:1, to zresztą utrzymało się do końca gry w Gruzji. Drugi mecz rozegrano w Białymstoku, ten mecz oglądaliśmy w super jakości, a to wszystko dzięki TVP! Tam Jaga pokazała wysoki poziom, ale dopiero w drugiej połowie, gdy wpakowali cztery gole, kolejno Tomelin 58′, Fiodor Czernych w 81′, Ivan Runje w 88′, a pod koniec doliczonego czasu, w trzeciej minucie, Łukasz Sekulski dobił Batumi i tak oto awansowali do drugiej rundy. Lech Poznań trafił na macedoński FK Pelister, pierwsze starcie rozegrali u siebie, tutaj zmiażdżyli ich 4:0, najpierw Nielsen w 28′ z karnego, Szitum w 30′ i 57′, co naprawdę było zdumiewające,  aha, pomiędzy bramkami Szituma był jeszcze gol Majewskiego w 38′, także tak. A u nich wygrali wynikiem 0:3, najpierw Pała strzeliła w 39′, potem w 66′ Jevtić i jeszcze 11 minut później Jóźwiak. I tak się życie toczy, 7:0, Lech pojechał dalej. Na ścieżce w drugiej rundzie Jadze stanął niezwykle silny, choć ostatnio osłabiony na skutek transferów do innych zespołów team z Gabali. Wszystko zdawało się to potwierdzać w 15′, kiedy to Taras Romanchuk strzelił bramkę na 0:1 dla Jagielloni, piękny sen jednak zakłócił po przerwie Joseph-Monrose, w 47′ ustalając wynik na po 1 i tak było do końca. Tydzień później w Białymstoku fani Baby Jagi mieli nadzieję, że Jaga pokona teoretycznie silniejszego rywala! Ale było inaczej. W 18′ Gurbanow strzelił na 0:1, Jaga miała jednak wciąż nadzieję, bo mogli doprowadzić jeszcze do dogrywki, ale w 89′ Ozobić zakończył europejski sen Baby Jagi, dobijając do wyniku 0:2, czyli 1:3 w dwumeczu.

Jagę pożegnaliśmy, ale to nie oznaczało, że pożegnamy i Lecha! A tak się zapowiadało w pierwszym meczu z Haugesund z Norwegii,  w 24′ Abdi, w 71′ Hajradinović i w 73′ Ibrahim doprowadzili fanów Lecha do czerwoności, ciśnienie lekko spuścił Majewski dwie minuty później, a w 90+3′ Jevtić z karnego ustalił wynik na 3:2, więcej już nic nie wyczarowali, ale była szansa na triumf w Poznaniu.  Tam w 32′ Jevtić ponownie strzelił, ale nie z karnego i wynik początkowo wskazywał tak czy siak na awans Lecha przez bramki na wyjeździe, ale ostatecznie Nielsen w 90+3′ przypieczętował awans Lecha do trzeciej rundy. A w trzeciej rundzie do Lecha dołączyła ich zgoda, triumfatorzy Pucharu Polski – Arka Gdynia! Pośmieszkowaliśmy z kurczaków i świń, teraz zaczyna się poważny futbol. Arka spotkała się w trzeciej rundzie nie z AC Milanem, ale z FC Midtjylland, równie mocnym, równie silnym zespołem. Mecz w Gdyni był istnym arcydziełem, wymiana ciosów, bramka za bramką, to się działo pomiędzy 30 a 40 minutą! 31′ gol Macrusa, Arka 1:0, 33′ gol Hassana i 1:1 Midtjylland, 36′ gol Dal Hendena i 1:2 dla gości, ale w 39′ ponownie Marcus strzelił bramkę dla Arki, tym razem z karnego i było 2:2. Ale to nie koniec! Był doliczony czas, piłka została po rzucie wolnym wpuszczona w pole karne, a tam znajdował się Rafał Siemaszko, który wbił piłkę do siatki, nie ręką! Spowodował euforię w Polsce, Gdyni i pewnie też w Gdańsku, bo to Arka wygrała mecz z potencjalnie silniejszym rywalem 3:2! Drugi mecz rozegrali u nich, kolorowo zaczęło być dla Arki, w 59′ Sołdecki strzelił na 0:1, ale potem pech w 77′ i samobój Sochy i wreszcie w 90+3′ parę błędów i Sorloth dobił Arkę, doprowadzając sytuację do wyniku 4:4. Awans wywalczyła ekipa z Danii przez zdobyte dwie bramki w Gdyni. Ale mimo wszystko, drużyna z Gdyni skradła serca kibiców. No to teraz już chyba nie będzie Kurczaków i Świń, tylko Arka Gdynia – Europejska drużyna!

Tymczasem poznański Lech napotkał na drodze FC Utrecht z Holandii, potencjalnie silniejszy rywal, ale to nie znaczy, że Lech nie może z nim wygrać! Ten pierwszy mecz był niezwykle wyrównany, ale żadnej bramki nie było. Troszkę też nudno było, ale to nie znaczyło, że w Poznaniu będzie też nudno! Widowisko rozpoczął już w pierwszych sekundach Kerk i było 0:1, w 26′ Gytkjaer strzelił bramkę na 1:1, potem w 89′ Dessers spowodował, że fani klubu z Poznania mogli zacząć się pakować, tej sytuacji nawet nie zmienił gol Gytkjaera w 90+4′, bo czasu zabrakło i Kolejorz mógł zjechać na bocznicę! A oni tak się starali, prawie komplet widzów zebrali, a i tak przegrali! I tego zdania są fani Lecha, którzy twierdzą, że jak zbiorą komplet widzów, to ich drużynie gra się ciężej. Mam radę. Grajcie przy pustych trybunach, będzie lepiej!

Co się dzieje z polskim futbolem, gdzie teraz utknął i czemu jest źle? Myślę, że na pewno zabrakło ambicji, szczególnie tutaj chodzi o zespół z Poznania, gdzie jest wiele indywidualności, a trener Bjelica szczerze mówiąc nie wykazuje jakiegoś sklecenia z nich dobrej drużyny. Wiem, przeszli dwie rundy Ligi Europy, utknęli w trzeciej, ale chociażby mecz z Haugesund pokazał, że Lech w pewnej chwili staje, nie walczy, daje rywalowi wejść do siebie i strzelić ze trzy bramki, po czym oni dopiero się uruchamiają. Taka spowolniona lokomotywa, wolny rozruch. Lechowi wiele zabrakło, przede wszystkim szybszej reakcji w drugim meczu z Utrechtem, gdyby szybciej strzelili dwie, nawet trzy bramki, to dzisiaj byliby już na wycieraczce przed drzwiami z napisem „Liga Europy”! Podobnie było, jeżeli chodzi o Arkę, choć tutaj parę błędów, błędy także w kryciu zadecydowały, że duńskie Midtjylland prawie jest w Lidze Europy. Arce nie można odmówić waleczności, bo walczyła jak żaden polski klub, oddając taaaakie wielkie serducho. Przebiła walecznością conajmniej kilkanaście polskich drużyn, rywalizujących o Puchar UEFA czy potem o Ligę Europy, bo naprawdę, za to co ona pokazała, to biję pokłony. Jagiellonię było stać na dalszą walkę, ale trafili na silniejszy zespół, któremu potrafili jednak stawić czoła. Mimo wszystko, doceniam to, że wreszcie awansowali do drugiej rundy, a nie jak w każdym poprzednim występie w eliminacjach kończyli na pierwszej rundzie. A co by było, gdyby był Probierz trenerem Jagi… No i Legia. Legia, która nie jest tą samą Legią, która walczyła o Ligę Mistrzów w zeszłym sezonie, nie jest nawet tą samą Legią, która walczyła w ubiegłym sezonie o mistrzostwo. Piłkarze poczuli się jak indywidualne gwiazdeczki, mają wrażenie, że wszystko kręci się wokół nich, a tymczasem na boisku w pojedynku z silniejszym rywalem prezentują się o wiele gorzej. Dobra, wygrali z Astaną, ale oni od kilku lat nie wygrali meczu na wyjeździe. Wygrana 1:0 też nie świadczy o wyżśzości. Legia odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów. Fakt, nie ma już Nikolicia, Prijovicia i przede wszystkim Vadisa Odjidji-Ofoe, ale Legia pod wodzą Jacka Magiery mogła na pewno więcej z siebie dać. Czy może Jackowi Magierze skończyła się para i energia do prowadzenia Legii? Ostatnia porażka ligowa z Termaliką zdaje się to potwierdzać! Przeprowadziłem wczoraj dwie sondy na Twitterze, w przerwie i po meczu z pytaniem „Gdzie jest Legia?!”. Dałem parę możliwości odpowiedzi, za każdym razem wygrywała „W czarnej d…”! I myślę, że to jest puenta tematu Legii i polskiej piłki! Jeżeli Legia nie pokona Szeryfa, MOŁDAWSKIEJ drużyny, to naprawdę nie będzie już wesoło.

Jak i również myślę, że to także jest puenta dzisiejszych przemyśleń! Dzięki za przetrwanie, zapraszam do opinii w komentarzach, a ja wrócę za kilka dni, może nawet w tygodniu z kolejną dawką emocji! Do zobaczenia, trzymajcie się!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestPrint this pageEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *