[Sportlight] Drugi weekend Pucharu Świata w skokach narciarskich, hit w La Lidze oraz starcie w Lidze Mistrzów

Po 10 miesiącach przerwy na omediach.info powraca „Sportlight” – tym razem w nowej formule. Od teraz będzie to autorski przewodnik po wydarzeniach sportowych tygodnia, które będziecie mogli zobaczyć w telewizji. Cieszę się, że magazyn mógł wrócić i zapraszam na pierwsze wydanie!

Puchar Świata w skokach narciarskich w Kuusamo (piątek-niedziela)

KWALIFIKACJE: piątek, 18:00 w Eurosporcie 1 (studio 17:45 oraz po godzinie 19:00)
1. KONKURS INDYWIDUALNY: sobota, 16:30 w TVP1, TVP Sport (studio 15:50 w TVP Sport, 16:15 w TVP1 oraz po zawodach) i w Eurosporcie 1

2. KONKURS INDYWIDUALNY: niedziela, 17:00 w TVP1, TVP Sport (studio 16:20 w TVP Sport, 16:45 w TVP1 oraz po zawodach) i w Eurosporcie 1

Pierwszy weekend Pucharu Świata w Wiśle nieźle nas zaskoczył! Triumfatorem konkursu indywidualnego został Rosjanin Jewgienij Klimow, dla którego był to pierwszy triumf w karierze (i pierwszy dla Rosjanina w historii). Swoje życiowe wyniki osiągnęli oprócz niego m.in. obecni na podium Niemiec Stephan Leyhe (2 miejsce), Japończyk Ryoyu Kobayashi (3 miejsce), Słoweniec Timi Zajc (5 miejsce), Fin Antti Aalto (7 miejsce), czy Czech Viktor Polasek (12 miejsce). Najlepszym z Polaków był Kamil Stoch, który zajął czwartą lokatę. W „drużynówce” wygrała Polska, która pokazała, że ma zamiar obronić na Mistrzostwach Świata tytuł zdobyty w 2017 roku. Polacy jadą do Kuusamo w niezmienionym składzie, zresztą, Stefan Horngacher nie ma między kim rotować tego składu. Jeśli spojrzymy na to, co zaprezentowała w kwalfiikacjach do konkursu w Wiśle kadra B, to nie może to napawać optymizmem. Skocznia umożliwia skoki na ponad 140 metrów, co może przełożyć się w obecnym układzie stawki na niesamowite zawody. Ale, jak to w skokach, ważną rolę odgrywa wiatr. Mam nadzieję, że nie będzie on przeszkodą i nie spowoduje odwołania tych konkursów (a Kuusamo często tego doświadczało).

Do Pucharu Świata powraca po 689 dniach Severin Freund, zdobywca Kryształowej Kuli w sezonie 2014/15 (taka sama liczba punktów, co Peter Prevc – 1729, ale większa liczba zwycięstw – 9:3). Nie zdziwię się, jeśli w ten weekend to właśnie on nieźle zamiesza w stawce. Ale najpierw trzeba się zakwalifikować do obu konkursów. Czy Klimow ma szansę utrzymania się w fotelu lidera Pucharu Świata? Jeżeli odda dwa równe skoki, a przeliczniki bedą dla niego łaskawe, to kto wie, może wygrać, a nawet zawojować ten sezon Pucharu Świata. Pamiętajmy, że u niektórych szczyt formy może przyjść dopiero podczas Turnieju Czterech Skoczni, także ta wczesna faza sezonu nie może być jakimkolwiek większym wyznacznikiem. Liczę jako Polak na to, że nasi skoczkowie utrzymają, a nawet poprawią swoją dyspozycję względem poprzedniego tygodnia. Prowadzimy w Pucharze Narodów tylko czterema punktami z Niemcami, a raczej tak łatwo sobie tego prowadzenia wyrwać nie damy, prawda?

La Liga Santander: Atletico Madryt vs FC Barcelona (sobota, 20:45 w CANAL+ 4K Ultra HD i Canal+Sport 2)

Prawdziwy hit 13 serii gier w lidze hiszpańskiej! Gra wicemistrza z mistrzem Hiszpanii z ubiegłego sezonu. Prowadząca w tabeli Barca nie ustrzegła się błędów w poprzedniej kolejce, przegrywając w arcyzaciętym spotkaniu z Realem Betis 3:4 na swoim gruncie. Ponieśli tym samym pierwszą klęskę w swoim domu od ponad dwóch lat. Ten mecz będą rozgrywać na zawsze gorącym stadionie Wanda Metropolitano w Madrycie. „Atleti”, zajmujący trzecie miejsce w lidze też w tym sezonie nie zaliczają świetnej dyspozycji, tak samo jak ich rywale z Estadio Santiago Bernabeu. Ale to taka mała aluzja do tego 5:1 na Camp Nou w El Clasico! Starcie Atletico – Barca może być bardziej emocjonujące od klasyku, który grano parę tygodni temu. Kluby są w dobrej dyspozycji, a ich najlepsi zawodnicy nie byli wykluczeni. Atletico może być osłabione brakiem Diego Godina, który w ostatnim meczu nabawił się kontuzji.  Na szczęście dla Barcelony wrócił do składu Messi, choć nawet jeśli nie ma jednego z najlepszych piłkarzy w historii w składzie Blaugrany, to ona i tak sobie, ze zmiennym szczęsciem, radzi. W tym meczu może być sporo bramek, ale też nie zdziwiłbym się, jakby tych bramek nie było, bo po prostu obie defensywy mogą zagrać znakomity mecz. Hiszpańska piłka praktycznie nigdy się nie nudzi, więc pewnie i tym razem będzie to mecz pełen akcji.

Liga Mistrzów UEFA: PSG vs Liverpool FC (środa, 21:00 w TVP1, TVP Sport (po meczu skróty spotkań Ligi Mistrzów) i Polsat Sport Premium)

Pojedynek na szczycie grupy C – najbardziej wyrównanej w tegosezonowych rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów. Każdy ma szansę na awans, nawet czwarta Crvena zvezda Belgrad (4 pkt), która w poprzedniej kolejce sensacyjnie pokonała na swoim terenie „The Reds” 2:0 . Prowadząca w stawce drużyna Napoli ma tyle samo punktów, co Liverpool (6), ale lepszy bilans starć bezpośrednich, w których góruje zespół z Neapolu. Paryżanie mają w tej grupie najwięcej strzelonych bramek,  ale znajdują się na trzecim miejscu, gdyż ich jedynym triumfem jest pogrom zespołu belgradzkiego (6:1), a poza tym szczycą się dwoma remisami i porażką. Finalista Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie dwa razy wygrał i przegrał, są lepiej sytuowani przed tym starciem. Choć, jak to ma miejsce w piłce, decydują detale. To byłby mecz dwóch tercetów: Neymar-Mbappe-Cavani kontra Mane-Firmino-Salah, ale nie będzie, bo Mbappe jest kontuzjowany. Nawet bez niego, PSG utrzymuje swoją siłę.  Ale też pamiętajmy, jakie ligi porównujemy. To jednak w Premier League poziom jest nieporównywalnie wyższy niż w Ligue 1, w której spustoszenie sieje drużyna z Paryża! Może te mniejsze drużyny robią coś, aby te nie powodować tego przez PSG (Lille, Montpellier w tym sezonie) i to czasem się udaje.

Coroczne zmagania PSG w Lidze Mistrzów są dobitnym przykładem na to, ze nawet jeżeli byłbyś szejkiem i miałbyś miliardy petrodolarów na koncie, to i tak tym tych rozgrywek nie wygrasz! I mam szczerą nadzieję, że nie dojdzie do wprowadzenia tego czegoś pod nazwą „Superliga”, bo to odbierze kolorytu piłce nożnej. Kolorytu, jakie nieraz nadają spotkania z tymi mniejszymi zespołami. Co z tego, ze one przegrywają nieraz wysoką różnicą bramek z supergwiazdami? Takie mecze to jest, być może, jedna z niewielu okazji dla kibiców do zobaczenia tych gwiazd na swoim lokalnym stadionie. „Superliga” wprowadziłaby nudną rutynę gier samych najlepszych drużyn w czymś rodzaju zamkniętego kółka różańcowego. Lepsza jest zdecydowanie Liga Mistrzów.