[FELIETON] Sport nośnikiem technologii oraz dlaczego 4K przyjmie się lepiej od 3D

Nic tak nie motywuje do zmian i modernizacji jak zryw czy specjalna okazja. W latach 70. XX wieku Telewizja Polska na potrzeby odpowiedniej prezentacji propagandy sukcesu wymieniła dużą część sprzętu. W 1994 roku część transmisji z Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Lillehammer realizowano w jakości HD (aby naświetlić tło epoki przypomnę, że u nas w tamtym czasie odcinano się od SECAM-u). Tak to już bywa, że wielkie wydarzenie bywa okazją do promocji rozwiązań technicznych, które w przyszłości mają się upowszechnić w telewizji – jak na przykład jest z rozdzielczością 4K.

Telewizja nowej generacji

W ostatnich dziesięciu latach trzykrotnie forsowano techniczne zmiany. W 2008 roku Igrzyska Olimpijskie w Pekinie były forpocztą powszechnych transmisji w rozdzielczości HD. Nawet nasza nieco zapóźniona pod tym kątem TVP szarpnęła się na uruchomienie stacji TVPHD! Jakość HD miała stać się jednym z głównych wyróżników świeżo uruchomionej trzeciej platformy cyfrowej – telewizji N ze stajni Grupy ITI. Dla widzów pamiętających PAL i jakość Jedynki i Dwójki w Cyfrowym Polsacie (kiedyś platforma Solorza-Żaka pożyczała sobie sygnał z anten naziemnych! Serio!) przeskok musiał być spory.

Niedługo do obejrzenia tylko w muzeum. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu
Niedługo do obejrzenia tylko w muzeum. Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu

Jednocześnie dostawcy sprzętu dostarczyli odpowiedni towar. Stare telewizory kineskopowe powoli zaczęły odchodzić na tamten świat ustępując dużo cieńszym ekranom, w których forsowano rozdzielczość 1080 x 720 czy 1920 x 1080 pikseli. Nowa jakość obrazu mogła być także odtwarzana wyłącznie na nowym sprzęcie, gdyż stare dekodery nie radziły sobie z sygnałem HD – twórcy standardu emisji nie pomyśleli o kompatybilności wstecznej. W świecie gier komputerowych także wypromowano standard HD przy użyciu konsol nowej generacji: PlayStation 3, Xboksa 360 oraz Nintendo Wii.

Świat oglądany przez niebiesko-czerwone okulary

W okolicach 2010-2012 roku szarpnięto się na drugi skok techniczny po dużym sukcesie filmowego Avatara. Producenci sprzętu i obrazu sięgnęli po 3D. TVP nadawała część transmisji z Euro 2012 właśnie w 3D, dedykowaną dla takiego obrazu stację uruchomił Canal+. W sklepach RTV pojawiły się też telewizory 3D. I tylko ja siedząc przed swoim wysłużonym kineskopem 21″ zastanawiałem się, kto się na to 3D nabierze…?

Rozwiązania techniczne wymuszały stosowanie specjalnych obiektywów do nagrywania. Nie będziemy mieli zatem dużej liczby contentu 3D. Tymczasem zwykłe smartfony zaczęły już powoli nagrywać materiał w rozdzielczości Full HD, na 3D zwyczajnie nie było warunków. Telewizory pojawiły się późno i były bajecznie drogie (a kilka lat wcześniej zafundowano przecież migrację do HD/Full HD!). Przede wszystkim jednak trójwymiarowa telewizja zwyczajnie nie była atrakcyjna. Widz miał ponieść wielkie koszty, aby móc nacieszyć wzrok garstką filmów i transmisji sportowych w 3D.

Fot. satkurier.pl
Fot. satkurier.pl

3D było bowiem bardziej bożkiem branży, niż odpowiedzią na potrzeby konsumentów. Wiecie, że w grach wideo 3D istnieje od ponad dwudziestu lat? Konsola Virtual Boy ze stajni Nintendo była pierwszym konsumenckim zestawem do odtwarzania w 3D czegokolwiek ambitniejszego od niebiesko-czerwonych filmów oglądanych przez niebiesko-czerwone okulary. Odbiorcy jednak nie mieli ochoty męczyć wzroku dla ułudy trójwymiaru. I pozostało tak do dzisiaj. Moda na 3D w telewizji nigdy nie zaistniała. Gracze dopiero w 2016-2017 roku zyskali sensowne zestawy służące do grania w postaci hełmów z okularami i ekranami. Przy czym nadal są one marginesem rynku, a ponadto 3D korzysta tam z wirtualnej rzeczywistości (VR), czyli czegoś zupełnie odmiennego od zwykłych ekranów trójwymiarowych umieszczonych w realnej przestrzeni pokoju.

Karuzela musi się kręcić

Obecna fala 3D mogła się rozkręcić także dzięki hełmom, w które można włożyć zwykłego smartfona i symulować trójwymiar na sprzęcie w zasięgu konsumenta. Sprzęcie, który coraz częściej zaczął wyświetlać obraz o rozdzielczości wyższej, niż Full HD. Tak, nadszedł czas na rewolucję formatu 4K, trzecią przeze mnie opisywaną. W przeciwieństwie do 3D ma ona silne oparcie w rynku.

Po co nam fakty, jeżeli mamy memy! Fot. imgflip.com
Po co nam fakty, jeżeli mamy memy! Fot. imgflip.com

Przede wszystkim od kilku lat komputery domowe zaczęły posiadać na tyle mocne podzespoły, aby poradzić sobie z czterokrotną większą liczbą pikseli niż w formacie Full HD. W ślad za nim nadążyły konsole do gier PlayStation 4 Pro i Xbox One X. Można zatem pograć w 4K. Zalety? Świetna rozdzielczość widoczna tu i teraz, bez okularów czy innych akcesoriów. Rewolucja 4K zawładnęła także wydawcami, którzy coraz częściej zaczęli dostarczać filmy i seriale w wysokiej rozdzielczości. Prawdziwą forpocztą jest tutaj Netflix. Content 4K jest częsty do trafienia. I co ważne, nie potrzeba do tego telewizji.

4K? Tak, ale niekoniecznie w telewizji

Sukces wysokich rozdzielczości nie byłby możliwy do osiągnięcia gdyby nie przeniesienie ciężaru popularyzacji do Internetu i komputerów. Telewizja do dzisiaj nie jest w stanie zapewnić treści do kanału 4K. I wcale nie musi, bo z telewizorów 4K skorzystają także ci, którzy wcale nie włączają Polsatu czy HBO.

Warto zaznaczyć, że nie od razu duża część treści, którą oglądamy, będzie w 4K. W tradycyjnej telewizji prawdopodobnie pozostanie tylko ciekawostką zarezerwowaną dla specjalnych okazji, wydarzeń sportowych czy filmów na antenach premium. Nadal nierzadko spotykamy dzisiaj stacje SD. Dlatego rozdzielczość 4K pozostanie domeną mediów młodych: gier wideo, Internetu, wirtualnej czy rozszerzonej rzeczywistości. Nie powinno to dziwić w czasach postTV. W końcu jedną z najważniejszych lekcji po nieudanej propagacji ekranów 3D jest następująca: coś, co jest przeznaczone tylko czy głównie dla tradycyjnej telewizji, zwyczajnie się nie przyjmie.